wyleczony123
Nowy użytkownik

Wiadomości: 5
|
|
« : Styczeń 21, 2012, 04:27:54 » |
|
Witam, jestem tomek, mam 24 lata. Od ok. 17 roku życia do 21 lat cierpiałem na trądzik. Miałem szpecące, czerwone zapalne krosty na policzkach i skroniach, były bardzo widoczne i odrażające. Na czole miałem mnóstwo zaskórników, nos był wiecznie przetłuszczony, tak jak reszta mojej twarzy, cały się od łoju świeciłem. Nie mogłem patrzeć w lustro. Unikałem robienia mi zdjęć. Miałem przez to straszne kompleksy, wstydziłem się dziewczyn, wstydziłem się każdego człowieka, czułem się gorszy. Straciłem pewność siebie. Zaczynało się to powoli od zwykłych zaskórników jak miałem 16 lat, głównie na czole, nie miałem wtedy żadnych czerwonych. Zacząłem za radą siostry chodzić na oczyszczanie twarzy, było to bardzo bolesne, polegało to na ręcznym wyciskaniu każdego syfa z osobna, po takim zabiegu moja twarz wyglądała masakrycznie przez ok. 5 dni. Niestety po krótkim czasie wszystko na nowo się pojawiało, zwalczany był skutek , a nie przyczyna choroby. Robiłem te zabiegi kilkanaście razy, skończyło się na tym, że jeszcze bardziej byłem pryszczaty, miałem rumień twarzy, miałem dużo czerwonych zapalnych krost, wszystko to dzięki tym zabiegom. Szukałem pomocy u wielu dermatologów, przepisywali mi przeważnie różne żele z antybiotykami, które oczywiście nie pomagały i robiły z mojej twarzy spaloną powłokę. Używałem niezliczonej ilości kosmetyków do pielęgnacji twarzy tj. żele, toniki, kremy- bezskutecznie, było coraz gorzej bo zaraz po umyciu skóra broniła sie prze wysuszeniem i zaraz robiła się bardzo tłusta co potęgowało namnażanie się bakterii na mojej twarzy. Tak, stosowałem kremy, ale one zatykały mi pory co kończyło się podobnie j.w. To było chore, gdy używałem normalnych środków myjących to myły one za mocno co powodowało późniejszym przetłuszczeniom i zmianą ph na skórze. Jeśli nie myłem twarzy to nagromadzający się łój i martwy naskórek powodował namnażanie się bakterii i zaognianiem i ekspansją istniejących już pryszczy. Zacząłem wówczas za radą lekarzy stosować b. drogie delikatnie myjące kosmetyki tj. physiogel, niestety okazał się bezskuteczny bo właściwie on nic nie mył, moją skórę wysuszała nawet zwykła woda z kranu bo chlor. Byłem zrozpaczony, miałem coraz więcej pryszczy, próbowałem prawie wszystkiego, przyjmowałem anybiotyki np. tetracyklinę itp. Chodziłem na zabiegi mikrodermabrazji(cyklinowanie mordy)(co tylko jeszcze bardziej roznosiło syfy na twarzy, (peeling kawitacyjny) trochę pomagał ale bez rewelacji. Wydawałem na leczenie grubą kasę. Byłem u z 7 różnych dermatologów, gówno mi pomogli. Myślałem o roacutane bo słyszałem, że jest skuteczny ale nie stać mnie było bo kuracja nim kosztuje tysiące złotych. Jednakże pomimo klęsk nie przestawałem eksperymentować, sprawdziłem na sobie wszystkie kosmetyki do cery trądzikowej, każy z nich przez okres minimum kilku tygodni. 99% z nich nie pomagało, a co niektóre wręcz pogarszały mój stan np. clerasil, takie płatki nasączone alkoholem, cholernie wysuszały skórę co wręcz potęgowało późniejszy łojotok i wyskakiwanie syfów i pogarszanie istniejących. Mijały lata, a ja szukałem, eksperymentowałem, wydałem na moje poszukiwanie złotego środka mnóstwo kasy, energii i pieniędzy. Gdy miałem 20 lat doszło do małego przełomu, zaczął pomagać mi żel do mycia twarzy z peelingiem, zawierał w sobie takie granulki które zścierały naskórek i złuszczały krosty, był to żel z peelingiem garniera ok. 20-30 zł(wtedy). Do tego by nawilżyć skórę zobaczyłem, że dobrze nawet działa krem loreal hydraenergetic(30 zł). Robiłem to tak, przed snem myłem dokłanie facjatę i szorowałem całego ryja złuszczając zmiany i martwy naskórek, pryszcze zdźierałem nawet do krwii, potem wsmarowywałem krem, przyjemnie szczypało, czułem, że moje pryszcze tego nie lubią i powoli giną. rano busziłem sie z gładziutką skórą i zaleczonymi krok po kroku zmianami, zauważyłem spadek ilości zaskórników na czole, twarz stawała sie coraz gładsza i gładsza. Niestety było to troche kosztowne ale cóż, było to dla mnie priorytetem i nie patrzyłem na koszty, głodowałem ale na kosmetyki zawsze musiała być kasa... Przestałem chodzic do dermatologów, nazbierawszy już bardzo dużego praktycznego doświadczenia(eksperymentowałem w końcu na sobie) leczyłem się sam. Pomimo pewnego postępu nadal jednak byłem pryszczaty, syfy na policzkach nie dawały za wygraną, jak się zrobiła koloniaa to przy każdym wyjściu np. na mróz czerwieniały do szaleństwa i metodą żabich skoków się mnożyły zajmując coraz to nowe rejony mojej twarzy. Pewnego razu odkryłem sposób dzięki któremu raz na zawsze pozbyłem się problemu, gdyby nie on to pewnie do 30stki byłbym pryszczaty, one mogły istnieć wiecznie. Przysięgam Wam wszystkim, pomogłem sobie w następujący sposób. Kupiłem sobie gąbkę do mycia twarzy, taką, która z jednej strony jest miękka, a z drugiej szorstka. Do tego kupiłem(do dziś stosuję tylko to) żel pod prysznic nivea for men cool kick do mycia twarzy i włosów. Moczyłem gąbkę, płukałem twarz ciepłą wodą, na szorstką część nalewałem trochę tego żelu i szorowałem(do dziś szoruję) twarz złuszczając naskórek oraz zmiany. Po ok. 2-3 miesiącach takiego procederu złuszczyłem wszystkie zmiany raz na zawsze. Nie musiałem już kupować tego żelu z peelingiem bo zastępowała go szorstka część gąbki, jednakże działa tylko z zastosowaniem do mycia tego żelu pod prysznic, jest neutralny dla skóry, ma sporo witamin, skóra po nim jest rozpromieniona i nie przetłuszcza się, pory dzięki gąbce są odblokowane, nie ma martwego naskórka- nie ma więc pożywki dla bakterii, w ten sposób zwalczyłem główną przyczynę choroby- łojotok i martwy naskórek. Był to kamień milowy w moim leczeniu. Ale to nie wszystko. Krem który uważam za najlepszy to cerrus z rossmana, jest do twarzy ale ja używam go tylko pod oczy bo jednak skóra jest tam najcieńsza i po każdym myciu jednak sie wysusza i trzeba ją nawilżyć niewielką ilością kremu, twarzy jednak nie nawilżam, skóra na twarzy po myciu jest czysta i nie wysusza się , nie ma też łojotoku. Krem cerrus chodź bardzo dobry, dobrze się wchłania, nie pozostawia tłustych śladów uważam za zbyteczny bo jednak nie chcę obciążać twarzy żadnym tłuszczem bo wiem, że trochę obciąża to równowagę skóry mojej twarzy, na tym tłuszczyku rozwijają się bakterie. Tak wygląda oczyszczanie od zewnątrz. Jednakże trzeba się także oczyszczać od wewnątrz, nie mówię tu o żadnych dietach bo to bzdura, można jeść co się, tłusto, słodko i niezdrowo, to nie ma większego wpływu na cerę o ile jest spełniony następujący warunek; może to zabrzmi trochę nieestetycznie ale taka jest prawda- musicie codziennie, regularnie oddawać stolec. Dlaczego? Zalegajacy w jelicie grubym kał jest bardzo toksyczny, organizm wówczas broni się wydalając oksyny przez skórę, skóra jest wtedy bardziej przetłuszczona, a oczy robią się podkrążone. Co najlepiej wpływa na regularna pracę jelit? Nie żadne środki przeczyszczające itp. To po prostu KAWA. Pijcie rano kawę, z min.2-3 łyżeczek, mielona bądź rozpuszczalną, wiem, że to niezdrowe ale najlepiej działa na czczo. Po niedługim czasie czujemy, że trzeba iść do WC. W ten sposób pozbywamy się większości toksyn. Co dalej- nie jedzcie białego pieczywa, ono powoduje zaparcia, robi istny cement w jelitach, jedzcie tylko razowy chleb, najlepiej taki z ziarnami bo one zawierają błonnik, który wywołuje ruchy perystaltyczne układu pokarmowego, pieczywo razowe nie powoduje zaparć, jest lekkostrawne. Z białym pieczywem nawet kawa może nie pomagać i wszystko wedy szlak trafia. Pamiętajcie; gąbka, nivea cool kick, cerrus z rossmana, kawa, ciemne pieczywo. Co jeszcze? Czyste włosy, bez łoju i łupieżu, od tego też się robią pryszcze, głównie na czole gdzie włosy maja styczność ze skórą, jak mieć czyste i zdrowe włosy bez łupieżu? Długo szukałem rozwiązania, miałem tłuste włosy z łupieżem. bardzo złym posunięciem było stosowanie nizoralu, to istny kwas, wypala włosy, włosy zaczynają wypadać garściami. Właściwie wiekszość szamponów jest za mocno czyści włosy, i tu tak samo jak z twarzą, skóra na głowie jeszcze bardziej się przetłuszcza i jeszcze wiecej jest potem łupieżu, a potem my to widząc jeszcze więcej stosujemy szamponu co wywołuje efekt śnieżnej kuli, co skutkuje wypadaniem włosów. Co robić? Tu się znów kłania nivea for men cool kick, jest to świetny szampon pielęgnacyjny, doskonale czyści, pielęgnuje włosy, po każdym myciu wyglądają lepiej, nie wysusza, włosy są w stanie równowagi, nie polecam suszenia włosów suszarką, pozwólcie włosom samym wyschnąć, wchłaniają wtedy wodę, suszarka to uniemożliwia. Jednakże to nie wystarcza, trzeba jeszcze złuszczać naskórek na skórze głowy, ale jak? Kupcie sobie szczotkę do włosów z takimi drewnianymi bolcami, po myciu i wytarciu ręcznikiem szorujcie głowę tą szczotką, kręćcie takie kółka, włosy się rozczesują a naskórek zostaje złuszczony co eliminuje jego nagromadzenie się co skutkuje łupieżem, nie jest potrzebny żaden szampon przeciwłupieżowy, łupieżu pozbywamy się usuwając go mechanicznie a nie chemicznie. Wyszorowana skóra głowy, czesanie pobudza krążenie na skórze głowy co wzmacnia korzenie włosów i hamuje ich wypadanie. Reasumując: 1.szorowanie twarzy gąbką(tylko rano) używając nivea for men cool kick(też mogą używać go dziewczyny, ma neutralny zapach) 2.w razie potrzeby wokół oczu krem cerrus(rossman) albo doraźnie w przesuszonych miejscach na twarzy 3.regularne codzienne wypróżnianie się, unikanie zaparć- w tym celu codziennie pić mocną kawę(z rana) gdyby to nie pomogło to wówczas bierzemy coś na przeczyszczenie 4. jedzenie ciemnego pieczywa(razowego) wyeliminowanie białego pieczywa(powoduje zaparcia) 5. codzienne bądź co 2-3 dzień mycie włosów nivea for men cool kick, potem szorowanie skóry głowy szczotką z drewnianymi bolcami 6. zostawianie włosy same do wyschnięcia Ostatnia sprawa, są takie sytuacje, że niestety coś wyskakuje, co wtedy? Jeśli nic z tym nie zrobimy to taki pryszcz będzie mieszkał sobie na twarzy miesiącami. Nic nie robimy gdy pryszcz jest młody, czekamy aż będzie już dojrzały, zasuszony, najlepiej gdy widać biały czubek na kroście. Najlepiej wówczas złapać w dwa paznokcie czubek syfa, zerwać delikatnie końcówkę następnie postarać się wyciągnąć zawartość na wierzch, jeśli syf jest dojrzały to zawartość ma postać stałą i można ją przy wprawie wyciągnąć nie miażdżąc pryszcza i nie narażając sie na zaczerwienienie i potencjalną wznowę syfa. Co robimy ze starymi zaskórnikami, które są są i są i nie znikają, widać na ich czubkach nie biały wierzchołek tylko czarny, to znak że syf sie już utlenił i poczerniał ze starości, to znak że jego zawartość ma konsystencję żółtego sera, jest twarda i zwarta. najlepiej jest coś takiego rozdrapać, żeby łatwiej wyszedł, zdrapujemy ile sie da albo łapiemy w dwa paznokcie(bądź przebijamy igłą) i odcinamy górkę, przez większą dziurkę łatwiej wyjdźie, bierzemy dwa patyczki do uszu i z całej siły wyciskamy, wyciskamy aż wszystko wyjdzie, czasem te białe sznurki mają kilka centymetrów długości. Gdy jest po wszystkim widać, że nie ma już czarnego punkciku, po jest odblokowany, dezynfekujemy potem jakimś płynem po goleniu np. nivea for men taki niebieski w szklanym prostopadłościanie. Niestety są i takie syfy które są niezniszczalne, są głębokie i duże, niestety pozostają po nich blizny, syfy te sie zapadając tworząc dziurę na twarzy, jedynym ratunkiem(tak mi się wydaję) jest laser fraxel, może byc chyba jeszcze peeling chemiczny. Sam chciałbym zrobić zabieg laserem na blizny bo niestety ślady zostały, może najpierw zacznę od maści na blizny, złuszczanie tego oczywiście pomogło jednak część ciągle tam jest i tu trzeba jednak użyć broni większego kalibra. To wszystko co mam do powiedzenia. Odstawcie te leki w postaci żelów z antybiotykami, zmiencie kosmetyki, które poleciłem, używam ich od 3 lat i nie zmienię juz ich chyba nigdy. Jeśli jednak macie sporo stanów zapalnym to pomocna się może również okazać się terapia antybiotykami w tabletkach, trochę jednak pamiętam wyciszyło mi te stany zapalne. chrzanić wątrobę, brać osłonowo hepatil i pić siemię lniane. Pozdrawiam i życzę nieskazitelnej cery P.S. Unikajcie starszych monitorów komputerowych z tkzw. kineskopami z tyłu, one również powodują syfy, inne monitory takie cienkie albo z laptopa są bezpieczne.
|